Huebri

Fickyjna osada

Rodzinna osada Dwirnacha, położona w Górach Tylońskich.

Przed Pogromem mieszkańcy Huebri, Dimmu i Calmeonu zbudowali niewielki Kaer u podnóży Tylonów i nazwali go Nadzieja. Kronika Kaeru Nadzieja. Po pogromie, zajęli na nowo osadę, opuszczając schronienie. Mimo, że osada była już zamieszkała przez throalskich pionierów, w zgodzie i harmonii zasymilowali ich do swej społeczności.

Historia

Przed Pogromem wioska u podnóża Tylonów nawet nieźle prosperowała. Trudno ją było nazwać wioską, gdyż w istocie była to znaczna osada. Liczne stada kóz i owiec pasły się na wzgórzach wokół górskiego jeziora Larkir. Srebrzysty wodospad zasilał jezioro krystaliczną wodą, a otaczające Dolinę Huebri skalne ściany stanowiły dostateczne zabezpieczenie przed potencjalnymi najeźdźcami…

Po nadejściu Pogromu miejscowa ludność wraz z mieszkańcami Calmeonu i Dimu schroniła się w Kaerze Nadzieja, zbudowanym w kopalni żywiołu ziemi, dwa dni drogi od Huebri na północ.

W roku 1415TH do Doliny trafili pierwsi osadnicy z Throalu. Wieś zaczęła się rozwijać bardzo powoli, mimo kilku adeptów, którzy wspomagali miejscowych. A to za sprawą gryfów i gargulców, które upodobały sobie najbliższą okolicę na tereny łowieckie. W 1427 roku ostatni osadnicy zostali wymordowani przez orkowych nomadów. Przez 10 lat nikt nie zamieszkiwał drewnianych domów nad brzegiem jeziora. Podczas wojen z Therą, znajdowali tutaj schronienie krasnoludzcy zwiadowcy z Throalskich oddziałów. I to właśnie oni przywiedli tutaj swych przyjaciół w roku 1456, by odbudować osadę i stworzyć warunki godne Dawców Imion.

W nowej Huebri życie nie było łatwe. Kilka krasnoludzkich rodzin wraz z garstką ludzi mozolnie wydzierało dla siebie kawałki kamienistej ziemi. Jedynie w pobliżu jeziorka, w kotlinie można było uprawiać zboże na chleb, a podmokłe grunty sprawiały, że zbiory często były nieudane. Niewielkie stado kóz miało się bardzo dobrze, i klimat i roślinność Huebri były stworzone do pasterstwa. W ciągu 5 lat, wspólne stado podwoiło swą liczebność. Drewniane domy powoli zastępowano kamiennymi mieszkaniami. Stary Corby, adept Wojownik, który przywiódł tu swoich przyjaciół, dobrze zarządzał osadą. W 1465 roku w Huebri mieszkało 50 Dawców Imion, w tym 10 ludzi i jeden troll z nizin, który wędrował z handlarzami do Jerris i postanowił zostać z mieszkańcami Huebri.

Czym trudnili się miejscowi? Głównym zmartwieniem było utrzymanie stada kóz i dbanie o zasiewy. Otwarta od południa, osłonięta od wiatru kotlina, stanowiła zaciszne miejsce dla Dawców Imion. Zbudowali mały tartak, lecz wkrótce w okolicy zaczęło brakować drzew, dlatego rozebrano stare domy, a Corby zarządził budowę składu, gdzie pod dachem suszyłoby się drewno, potrzebne do codziennej stolarki. Z powodów oszczędności zbudowali kamienne domy o płaskich dachach. Dwa – trzy razy w roku do Huebri zaglądali kupcy, przejazdem z Jerris, albo Throalu. To u nich tutejsi zaopatrywali się w sztaby żelaza, ziarno owsa, czosnek cebulę i nasiona innych warzyw, a także sukno i ozdoby. Wzbogacili się także o 4 muły i jednego konia.

Miejscowy kowal, człowiek Mike, bardzo zręcznie potrafił zrobić wóz, z czego zresztą był bardzo dumny. Dzięki temu, mieszkańcy Huebri mogli zwozić siano z pobliskich wzgórz i transportować worki z ziarnem pod zasiewy znacznie dalej, niż do tej pory. Także zwózka drzew była o wiele prostsza. Greg i Jalon, pracownicy tartaku znowu mieli pełne ręce roboty, a ich krasnoludzki kuzyn, stolarz Jefri w końcu mógł zrobić długi stół do Domu Zebrań i ozdobne krzesła.

Także Yarl, troll przewodnik, który przed laty został w Huebri doczekał się solidnych mebli, zdolnych utrzymać 250 kg olbrzyma. Yarl przy pomocy Mike’a zrobił kilka długich ościeni i zaczął polować na ryby w jeziorze, które od czasu do czasu kusiły mieszkańców wyskakując nad powierzchnię wody.

Niestety sielankę zakłócił najazd Orkowych Nomadów z klanu Krwawej Włóczni. Pobili mieszkańców, zabrali im wszystko co mieli wartościowego, całe zapasy, muły, kozy, broń, bardziej zapalczywych obrońców po prostu zabili. Jakby tego było mało, w kilka dni później nad wioskę nadleciał powietrzny statek Theran. Kilkudziesięciu zbrojnych spadło na wioskę i porwało kilkunastu osadników, ich żony i dzieci, zostawiając przy życiu tylko paru z nich . Było to wiosną 1474. Od tamtej pory smutek i żal panujący w Huebri nie pozwalał wiosce dźwignąć się z upadku. Wczesną wiosną 1475 roku, przybył do Huebri adept, człowiek trubadur Jonatan, wraz z kilkoma wędrowcami z Kratas. Pomógł odbudować wioskę i z pomocą Yarla zbudowali mur, zagradzający drogę do doliny od południa. Miała ona stanowić barierę na wypadek ponownej napaści ze strony Nomadów. Przez pierwsze miesiące wiosny wszystko zapowiadało się dobrze. Niestety z początkiem lata pojawił się w okolicy gargulec. Początkowo nie atakował ludzi i zwierząt, ale kiedy zgłodniał zaczęło ubywać w stadzie kóz. Pod koniec lata, stado liczące kiedyś 60 zwierząt straciło połowę swej liczebności.

Powoli kończyły się gorące dni, plony udały się wyjątkowo, tak więc mieszkańcy Huebri zaczęli się bać czasu jesieni i wyglądać na pobliskich wzgórzach nadjeżdżających nomadów. Ale to nie ze wzgórz otaczających jezioro Vors, czy też z równin zachodu pojawiła się niespodzianka. Pewnej nocy z gór zeszło pięcioro adeptów. …Był rok 1475TH, koniec ciepłego miesiąca Riag, który czerwienią i żółcią okrył dolne partie gór. Przybysze nie wiedzieli nic o wojnie z Therą, ani o wydarzeniach z ostatnich lat, jakie nawiedziły Barsawię. Wiedzieli jedno: Huebri było ziemią ich przodków, oni sami czekali 400 lat w kaerze na koniec Pogromu. Teraz nadszedł czas, by na nowo zatroszczyć się o porzuconą ojcowiznę.

Dla osadników nie było łatwe zaakceptować myśl, że ciężko okupiona przez nich ziemia jest czyjąś własnością. Lecz mądrość Corby’ego przeważyła: może nowi osadnicy pomogą odbudować świetność Huebri? Może poradzą sobie z przerażającym gargulcem, orkowymi nomadami i niebezpiecznym plemieniem górskich trolli, które od zeszłej jesieni zagnieździło się wysoko wśród szczytów i coraz poważniej zagraża podróżnikom i zwykłym mieszkańcom?